#zieleń #rośliny #ekologia #kuchnia #uprawa #kwiaty #ogród #warzywa #owoce #natura #okno #kosmetyka #balkon #przyroda

piątek, 28 października 2016

Czarna piękność - Indigo Rose

Gdy jakiś czas temu opisywałem na blogu pomidorową odmianę Black Cherry sporo uwagi poświęciłem kwestii barwników i zagadnieniu, dlaczego niektóre pomidory są czerwone, inne żółte, zielone czy brązowe. Wspomniałem też, że od tej reguły istnieje wyjątek czyli Indigo Rose - odmiana czarna, która poza karotenami i pochodnymi chlorofilu w swojej skórce posiada także trzecią grupę barwników - antocyjany odpowiedzialne za piękną czerń znaną chociażby ze skórki bakłażana.
Owoce odmiany Indigo Rose

Pisząc tamtego posta niestety niewiele więcej mogłem o tej wyjątkowej odmianie napisać, gdyż był mi znana jedynie z ogrodniczych opowieści. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie spróbował znaleźć nasion (zdaje się, że w Polsce do dziś żadna duża firma nasienna nie posiada tej odmiany w sprzedaży) i nie przeprowadził eksperymentu, jak to tak naprawdę jest z tymi czarnymi pomidorami.


Skąd się wzięły czarne pomidory?

Na początek - dobra informacja - w uprawie pomidor nie różni się niczym od innych i nie wymaga więcej uwagi niż klasyczne odmiany. Odmiana Indigo Rose powstała w wyniku wieloletnich krzyżówek odmian uprawianych w naszych ogrodach z dzikimi odmianami z obszaru Chile czy z wyspy Galapagos. Odmiany hodowlane dały smak i duże owoce, dzicy krewni zapewnili niespotykaną, wpadającą w czerń barwę. Tym samym, kolejna dobra wiadomość - tym razem dla przeciwników roślin modyfikowanych genetycznie - taka metoda uzyskania odmiany oznacza, że Indigo Rose nie jest rośliną GMO. Nikt na siłę nic pomidorowi nie wszczepiał, a przy odpowiednich warunkach taka krzyżówka mogłaby powstać samoistnie w naturze, choć oczywiście wymagałoby to spotkania się różnych odmian i odpowiedniej kombinacji różnych zapyleń. Proces ten przeprowadzono sztucznie, wybierając do dalszych prób jedynie osobniki o najlepszych poszukiwanych cechach, co znacznie skróciło cały proces, który w naturze mógłby trwać wiele setek lat, nie mniej wszystko odbyło się dokładnie w ten sam sposób, w jaki mogłoby zaistnieć w naturze.
Znaczne skrócenie procesu nie oznacza jednak, że trwało to sezon, czy dwa... Prace nad fioletową odmianą rozpoczęły się jeszcze w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku na terenie Bułgarii i Stanów Zjednoczonych. Długo jednak "dzikie barwniki" nie chciały nadać barwie owocom, barwiąc jedynie liście czy łodygi. Na sukces trzeba było pracować kilkadziesiąt lat. Dopiero w roku 2012 profesor Jim Myers z Oregon State University przedstawił światu odmianę Indigo Rose - pierwszą na świecie hodowlaną odmianę pomidora o naprawdę ciemnej skórce.
Dojrzewające owoce Indigo Rose

Jak widać odmiana ta ma zaledwie kilka lat - stąd jej brak w ofercie firm nasiennych. Na szczęście równolegle z odmianą Indigo Rose od lat sześćdziesiątych rozwijał się internet i dziś możemy bez problemu nie wychodząc z domu zakupić nasiona u jednej z zagranicznych firm, czy pozyskane domowymi metodami od krajowych hodowców, którzy już wcześniej sprowadzili dla siebie nasiona. Odmiana ta, ma cechy ustalone, co oznacza, że możemy samodzielnie pozyskiwać nasiona i dopóki nie zaczniemy sami dalej krzyżować, to rośliny wyhodowane z tych nasion będą miały takie same cechy jak roślina mateczna.

O antocyjanach słów kilka

Przyjrzyjmy się teraz przez chwilę samym barwnikom. Jak już wspomniałem wcześniej za wyjątkowy kolor odpowiadają tutaj barwniki z grupy antocyjanów. Antocyjanami są naturalne związki chemiczne występujące w wielu owocach czy kwiatach. Znajdziemy je np. w winogronach, bakłażanach, porzeczkach czy truskawkach. Zaraz, zaraz, truskawki przecież są czerwone, tak jak pomidory. Antocyjanów jest jednak bardzo dużo a ich barwa mieści się w przedziale od czerwonego właśnie do prawie czarnego. Więc aby wyhodować ciemne pomidory nie wystarczyło, aby w skórce zaczęły występować jakiekolwiek antocyjany, ale aby były to te o ciemnej barwie. Za kolor Indigo Rose odpowiadają głównie trzy barwniki z grupy antocyjanów: petunidyna (jak nazwa wskazuje jest to barwnik powszechnie występujący także w kwiatach petunii), malwidyn (barwnik odpowiedzialny np. za cimną barwę kwiatów malwy) oraz delfinidyna (nie, nie delfiny, ale np. owoce winogron).
Barwniki te występują jedynie w skórce, tak więc miąższ owocu będzie po prostu czerwony jak u innych pomidorów. Występują od samego początku, tak więc może mieć niewielki problem z oszacowaniem, które już są dojrzałe, a które potrzebują jeszcze trochę czasu. Najłatwiej rozpoznać to po miękkości. Nie mniej to sytuacja idealna. W domowej uprawie ciężko będzie wyhodować jednolicie ciemne owoce. Zazwyczaj są to jedynie ciemne przebarwienia obejmujące górną stroną pomidora. Dlaczego? Za wybarwianie w przypadku antocyjanów odpowiedzialnych jest naprawdę dużo czynników - od kwasowości środowiska, zawartości odpowiednich jonów, czy nawet temperatury. Jeśli chcemy mieć jak najbardziej wybarwione owoce powinniśmy zapewnić naszym pomidorom stosunkowo wysoką temperaturę oraz jak najlepszą ekspozycję na słońce - wybieramy więc jak najjaśniejsze stanowisko i wyciągamy kiście przed liście. Brak pełnego wybarwienia ma też jednak dobrą cechę - łatwiej poznać, kiedy owoc jest dojrzały do spożycia:).
Ciemniejsze wybarwienie skórki na owocach, które odmiana zawdzięcza obecności antocyjanów widoczne jest też w łodygach i liściach. Już na etapie produkcji sadzonek, widać, że z krzakami tej odmiany "jest coś nie tak".
Antocyjany ostatnio są dosyć popularnym składnikiem, któremu przypisuje się wiele właściwości prozdrowotnych. W odmianie Indigo Rose w rzeczywistości jest ich jednak bardzo niedużo - 0.1-0.3 mg/gram świeżych owoców. No i oczywiście należy jeść je ze skórką;) To mniej więcej tyle ile w czerwonej cebuli czy czerwonej kapuście. Do rekordzistów jednak daleka droga - aronia czy czarny bez mogą zawierać aż 10 mg/gram, czyli nawet do 100 razy więcej. Zapalonych zwolenników diety z dużą ilością antocyjanów pewnie to nie odstraszy - to w końcu dodatkowe źródło tego składnika, a zwykłych zjadaczy pomidorów takich jak ja i tak zachęca po prostu oryginalna barwa:).

Jak to smakuje?

Po kilku latach od wyhodowania tej odmiany na rynku pojawiły się także kolejne zawierające antocyjany oparte o odmiany także żółte czy inne odmiany czerwone. Tradycyjnie wszystkie zawierające antocyjany w swojej nazwie na pierwszym miejscu mają słowo Indigo. Znajdziemy tu między innymi takie odmiany jak:  Indigo Apple, Indigo Ruby czy Indigo Blue Beauty.
W przydomowym tunelu foliowym w mojej uprawie krzaki Indigo Rose osiągały wysokość do dwóch metrów wysokości. Owoce wielkości niewielkich piłeczek do ping-ponga zebrane do 10 w niewielkie kiście dojrzewają w pierwszej połowie sierpnia. I kwestia najważniejsza - smak. Wyjątkowa barwa nie przekłada się na smak owoców. Dość zwarty, czerwony miąższ to klasyczny pomidorowy smak bez większych cech szczególnych. Ocena odmiany? 8/10 - głównie za nietypową barwę, czyli jeśli lubimy nowinki - warto spróbować.
O innych odmianach pomidorowych więcej przeczytasz na moim blogu tutaj: Odmiany pomidorowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz