#zieleń #rośliny #ekologia #kuchnia #uprawa #kwiaty #ogród #warzywa #owoce #natura #okno #kosmetyka #balkon #przyroda

poniedziałek, 9 maja 2016

Szachownica kostkowata

Szachownica kostkowata (Fritillaria meleagris L.)
Ilustracja z Bilder ur Nordens Flora
first edition: (1901-1905) supp. edition (1917-1926), C. A. M. Lindman
za: https://commons.wikimedia.org/wiki/Fritillaria_meleagris#
/media/File:384_Fritillaria_meleagris.jpg
Szachowncica kostkowata (Fritillaria meleagris L.) choć jest bardzo ozdobna i należy do naszych rodzimych roślin, to w ogrodach spotkać można ją bardzo rzadko. Mało kto też wie o jej istnieniu co zapewne bierze się z faktu, że na naturalnych środowiskach występuje dziś niezwykle rzadko - jest rośliną zagrożoną wyginięciem. Ale kto raz zobaczył szachownicę na pewno zapamięta ją na długo, wszystko dzięki charakterystycznemu rysunkowi małych kwadracików na płatkach kwiatowych. Tworzą one wzór przypominający planszę do gry w szachy. Stąd właśnie wywodzi się polska nazwa.
Ale nie wszystkie nazwy odnoszą się do barwy kwiatu, niektóre jak łacińska fritillaria nawiązują do kształtu, który zdaniem antycznych botaników przywodził na myśl kubek do gry w kości co oznacza łaciński termin, którym ochrzcili roślinę. Z kolei Anglicy roślinę nazywają snake head flower co oznacza w tłumaczeniu kwiat głowa węża. To z kolei przez duży kwiat, trochę przypominający kształtem tulipan, który osadzony na cienkie łodyżce zwiesza się pod swoim ciężarem i przypomina głowę węża unoszącą się wśród traw.
Szachownica należy do rodziny liliowatych (liliaceae). Łatwo więc można domyślić się, że także i ten gatunek będzie rośliną cebulową. Cebulki będą jednak dużo mniejsze ok 1,5 cm średnicy. Bardzo też szybko wysychają dlatego nie zaleca się ich długiego przechowywania poza glebą. Naturalnym środowiskiem szachownicy kostkowatej są wilgotne łąki zachodniej Azji oraz północnej i zachodniej Europy, choć można ją spotkać np. także w Chorwacji. Nie do końca jednak wiadomo w których miejscach rośnie na swoich naturalnych siedliskach, a gdzie stała się powszechna poprzez ucieczkę z ogrodów...
W Polsce niestety jest zagrożona wymarciem. Czerwona lista roślin i grzybów Polski wymienia ją w kategorii roślin wymierających, a Polska Czerwona Księga Roślin określa gatunek jako krytycznie zagrożony. Jeśli więc mamy ochotę na ładny ogród, a przy okazji chcemy postawić na nasze lokalne rośliny i zadbać o zachowanie bioróżnorodności lokalnej flory - szachownica będzie dla nas rośliną idealną, zwłaszcza, że nie jest rośliną trudną w uprawie. poza posadzeniem i podlewaniem, nie wymaga praktycznie niczego.

niedziela, 20 marca 2016

Aechmea wstęgowata

Aechmea to rodzaj ozdobnych roślin pochodzących z Ameryki Południowej. Spośród wielu występujących w przyrodzie gatunków, w naszych domach najczęściej pojawia się tylko kilka z nich - te o najbardziej dekoracyjnych kwiatach i najlepiej znoszące uprawę w warunkach domowych.
Aechmea wstęgowata (Aechmea fasciata (Lindl.) Baker)
Jednym z najpopularniejszych gatunków w naszych oknach jest Aechmea wstęgowata (Aechmea fasciata (Lindl.) Baker, 1879), która przywędrowała do Europy, a dokładnie do Belgii w 1826 roku z okolic Rio de Janeiro. Gatunek ten charakteryzuje się okazałym różowym pędem kwiatowym, który to stanowi główną atrakcję rośliny.

piątek, 25 grudnia 2015

Vitelotte, czyli kolorowe ziemniaki

Jak stali czytelnicy bloga zapewne dobrze wiedzą, dużo miejsca w moim ogrodzie co roku przypada wszelkiej maści pomidorom, w coraz to nowych odmianach. W tym roku tą sympatię do rodziny psiankowatych postanowiłem rozszerzyć i poeksperymentować z bliskimi krewniakami pomidorów, czyli z ziemniakami. Jak na Zielonistę przystało postanowiłem sięgnąć po nieco bardziej egzotyczne odmiany i zaszaleć z... kolorem. A oto efekty!
Nowe odmiany ziemniaków z mojego ogródka: Vitelotte, Blue Congo i Red Cardinal

Wbrew pozorom ziemniaki Vitelotte (Solanum Tuberosum L. var Vitelotte) mimo intensywnej fioletowej barwy, którą to zawdzięczają obecności antocyjanów, wcale nie są jakąś nowinką i tworem inżynierii genetycznej.

niedziela, 4 października 2015

Melothria scraba - "arbuz" miniaturka

Melothria scraba (Melotria scraba Naudin) to jeden z gatunków należących do rodzaju Melothria. W Polsce niewiele nam to mówi, więc w ramach szybkiego wyjaśnienia: rodzaj ten należy do rodziny dyniowatych, do której należą też ogórki, dynie czy melony. Stąd też zwyczajowe nazwy używane dla melothrii scraba - mysi melon i ogórek meksykański. W rzeczywistości nie jest to jednak ani ogórek, ani melon, choć jest bardzo blisko z nimi spokrewniona.
Melothria scraba (Melotria scraba Naudin)
Do rodzaju melothria zaliczamy, no właśnie, zależnie od badacza liczba wyróżnionych gatunków mocno się różni. Zazwyczaj przyjmuje się podział na 12 gatunków, choć znalazłem nawet podział obejmujący ponad 170. Zdecydowana większość to małe, ok 2-3 centymetrowe ogóreczki swoją skórką przypominające bardziej arbuzy niż ogórki.

wtorek, 16 czerwca 2015

Imbir lekarski

Imbir lekarski (Zingiber officinale Rosc.) -
 ilustracja z Franz Eugen Köhler, Köhlers Medizinal-Pflanzen in naturgetreuen Abbildungen
und kurz erläuterndem Texte, 1983-1914,
za: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Zingiber_officinale_-_Köhler–s_Medizinal-Pflanzen-146.jpg

Nazwa Imbir, jak już wiele razy na blogu bywało nie jest nazwą gatunkową a nazwą całego rodzaju, do którego zaliczamy ponad sto różnych gatunków roślin. To co w Polsce nazywamy potocznie imbirem, to dokładniej rzecz nazywając Imbir lekarski (Zingiber officinale Rosc.), Na świecie uprawia się i wykorzystuje jednak także wiele innych gatunków, które u nas są praktycznie nieznane. Można tu wymienić np. imbir japoński (Zingiber mioga (Thunb.) Roscoe). Imbir lekarski uprawia się głównie dla kłączy, które w kuchni dalekowschodniej są spożywane bądź na surowo, bądź po przetworzeniu jako dodatek w wielu daniach, imbir japoński zaś głównie dla cenionych młodych pędów i pąków kwiatowych - choć oczywiście w wielu gatunkach wykorzystuje się wiele części rośliny. Imbir lekarski pochodzi z Azji południowo-wschodniej, ale w stanie dzikim dziś już praktycznie nie występuje. Jest za to uprawiany na masową skalę, głównie w Indiach, Chinach, Nepalu, ale także innych rejonach świata jak Afryka czy Oceania.
Przyjrzyjmy się bliżej naszemu imbirowi. Zaliczamy go do (w starszych systemach) klasy jednoliściennych (w nowszych, do których niekoniecznie ciągle mogę się przekonać choć widzę ich zalety będzie to jedna z wielu grup monofiletycznch). Tym samym będzie mu bliżej do kosaćców czy storczyków niż chociażby kapusty czy jabłek. Jak w wypadku większości roślin jednoliściennych imbir jest niedużą byliną, dorastającą zależnie od gatunku na wysokość ok. 1 metra i swoim pokrojem przypomina trochę znane z Polski trzciny. Na wzniesionych łodygach osadzone są bezogonkowe wąskie liście o równoległym unerwieniu. Z kwitnieniem będzie już jednak zupełnie inaczej. Zacząć należy od tego, że imbir lekarski wytwarza dwa rodzaje pędów: płonne (na których znajdują się liście) i kwiatowe, które są dużo niższe od pędów płonnych. Na szczycie pędów kwiatowych znajdują się zebrane w kłosowaty kwiatostan dość małe i niepozorne kwiaty z warżką (jak u wielu storczyków, jednak znacznie mniejsze i mniej barwne). Jednak tym, dla czego uprawia się imbir lekarski jest mięsiste kłącze częściowo zagłębione w ziemi, pokryte łuskowatymi liśćmi.

sobota, 9 maja 2015

Pomidorowe odmiany - Zielona Zebra

Dziś wracamy do odmian pomidorowych. Na tapet trafia jedna z moich ulubionych - Zielona Zebra, zwana też z angielska jako green zebra. Jest to pomidor... cóż jeśli chodzi o pokrój i wymagania raczej standardowy. Mamy tu do czynienia z odmianą, którą możemy uprawiać i w gruncie i pod folią a nawet w donicach na balkonie (tego ostatniego osobiście nie próbowałem), termin owocowania to środek pomidorowego sezonu, ma teoretycznie niekończący typ wzrostu - w praktyce u mnie osiągał wysokość do 2 metrów. Cóż, wydawałoby się, że odmiana jak cała masa innych. Ale, ale... te owoce nie dojrzewają! A właściwie dojrzewają, ale czerwone nigdy nie będą. Dojrzałe zachowują jasnozieloną skórkę z ciemnozielonymi prążkami. Dopiero bardzo dojrzałe nabierają lekko żółtawego odcienia, aczkolwiek do klasycznych żółtych pomidorów ciągle im daleko. Zrywamy je po prostu w momencie gdy robią się miękkie. Choć ja wolę zaczekać do tej lekko żółtej fazy kiedy to moim zdanie odkrywają pełnię swojego niepowtarzalnego smaku. Są wyjątkowo delikatne zarówno jeśli chodzi o twardość miąższu jak i o smak. Nie będą się więc raczej nadawały do przetworów, bo się rozpadną, ale na świeżo są po prostu pyszne, dodatkowo cały czas jasno zielony miąższ trochę kojarzący się z kiwi wygląda niezmiernie świeżo i apetycznie - nic tylko zajadać. Właśnie wpadłem na pomysł, że można z nich tez wyczarować oryginalną zieloną zupę pomidorową - niech no tylko przyjdzie na nie sezon!;)
Bardzo dojrzałe owoce pomidora Zielona Zebra

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Fasola mung - uprawa w Polsce

O Fasoli Mung (Vigna radiata (L.) R. Wilczek) w zeszłym roku pojawił się dość obszerny wpis, w którym zajmuję się kwestią nazwy - czy to fasola czy nie fasola, wartościami odżywczymi, itd., itp. Można go znaleźć  tutaj: Fasola Mung. Swoją drogą jest to najczęściej odwiedzany wpis na blogu:).
Dziś mały, acz dla wielu ważny dodatek do poprzedniego wpisu - odpowiedź na nurtujące pytanie czy można fasolkę uprawiać w Polsce, a także bonus w postaci przepisu na smażone danie z fasolki mung.
Dojrzewające strąki fasoli mung
Pisząc poprzedni wpis nie udało mi się dotrzeć do informacji na temat odporności fasolki na nasze warunki klimatyczne a widząc zaś skąd do mnie zaglądają nowi użytkownicy stwierdziłem że to jedno z częściej wyszukiwanych haseł dotyczących fasolki - a więc pytanie o możliwości uprawy zadawałem sobie nie tylko ja. Postanowiłem więc sprawdzić to doświadczalnie i na wiosnę zeszłego roku podjąłem się eksperymentu.

środa, 4 marca 2015

Lilia australijska gymea

Lilia australijska gymea (Doryanthes excelsa Corea)
ilustracja: Ferdinand Bauer w Ferdinand Bauer's Illustrationes Florae Novae Hollandiae, za:
http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Doryanthes_excelsa_(Illustrationes_Florae_Novae_Hollandiae_plate_13).jpg
Lilia australijska gymea (Doryanthes excelsa Correa) to roślina pochodząca, jak zresztą nazwa wskazuje z Australii a ściślej rzecz biorąc z jej wybrzeża w okolicach Sydney. Polska nazwa sugeruje też, że jest to lilia. Niestety, jak to z polskimi nazwami bywa, nasza lilia australijska nie jest lilią i z bardziej znanych roślin zdecydowanie bliżej jej do naszego szparaga niż do znanych z pięknych kwiatów lilii orientalnych czy azjatyckich, które uprawiamy w naszych ogrodach.
Nazwa być może wzięła się przez pewne podobieństwo w wyglądzie kwiatów... ale nie wszystko co podobne należy do tej samej rodziny czy rodzaju. Jeśli bliżej przyjrzymy się omawianej roślinie różnic będzie znacznie więcej niż podobieństw. Najłatwiejszą do zaobserwowania różnicą będzie niewątpliwie rozmiar, gdyż lilia australijska osiąga wysokość kilku metrów. Największe osobniki osiągają wysokość nawet do 6. Zdecydowanie od lilii będzie ją odróżniać też forma - rośnie w postaci rozety składającej się z długich liści w kształcie mieczy i pokrojem bardziej tutaj przypomina yukki karolińskie. Ze środka rozety wyrasta gruba, dość sztywna łodyga, na której wierzchołku rozkwita kilkanaście czerwonych kwiatów o średnicy ok 10 cm każdy.
Pierwszy raz Lilia australijska gymea została opisana w 1802 roku przez portugalskiego botanika José Francisco Correia de Serra. Od tamtych czasów nie weszła jednak do szerszej hodowli i ciężko znaleźć informacje na temat warunków uprawy. Niewątpliwie kłopotliwym w naszym klimacie będzie konieczność zapewnienia ciągle dodatnich temperatur, co przy roślinie dość znacznych rozmiarów jest kłopotliwe. W okolicach Sydney temperatura rzadko kiedy spada poniżej 10 stopni Celsjusza, więc naszej roślinie musimy zapewnić dość wysokie temperatury także zimą. Jest rośliną z wybrzeża, więc raczej nie powinna się też obrazić na sporą ilość wody, ale... ciężko tutaj porównać swoje obserwacje z innymi hodowcami.

czwartek, 8 stycznia 2015

Pomidorowe odmiany - Black Cherry

Pomidory - bez wątpienia klejnot koronny każdego ogrodu po koniec późnego lata. Dziś drugi post z cyklu o pomidorowych odmianach - tym razem malutkie, ale jak bardzo smaczne  i przez wielu lubiane pomidorki koktajlowe.
Pomidor koktajlowy - odmiana Black Cherry
Pomidor koktajlowy Black Cherry - bo to o nim będzie dziś mowa, to jedna z moich ulubionych pomidorowych odmian - ogromny plus za smak, który choć dość słodki, to z jakichś bliżej nieokreślonych powodów zwykłem określać jako bardziej wytrawny od smaku innych pomidorów. Może chodzi o większą kwaskowatość, może o twardość miąższu, który ma stosunkowo mało pestek... ciężko powiedzieć;) Niewątpliwie jest niepowtarzalny i jak dla mnie wyjątkowy.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Kapusta chińska - bok choy

Pole uprawne kapusty chińskiej (Brassica chinensis L.,
zdjęcie: JS, za: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Bok_Choy.JPG
Gdy ktoś mówi Chiny i kapusta, to naszym pierwszym skojarzeniem jest zazwyczaj dobrze znana w Polsce kapusta pekińska. Mało kto wie, że kapusta jest jednym z podstawowych chińskich warzyw i z całą pewnością mamy w Państwie Środka dużo większy wybór. Niektóre źródła podają, że w uprawie jest tam ponad 700 gatunków i odmian różnych kapust. Przyznam się szczerze, że nie liczyłem:), ale wybór naprawdę jest ogromny. Jedną z bardziej popularnych jest kapusta chińska zwana też bok choy. No właśnie, bok choy, czy pak choy? Jak zwykle dochodzimy do problemów z nazwą. Ale przy takiej liczbie odmian nie trudno o spory, zwłaszcza że większość z nich ma inne nazwy zależnie od regionu i w jednej części kraju funkcjonuje pod inną nazwą, a gdzie indziej pod inną. Jeśli nałożymy na to europejską nieznajomość złożoności niekiedy subtelnych różnic, otrzymamy to, że dla przeciętnego Europejczyka, pak choy, czy bok choy to zupełnie to samo. Jeśli chodzi o nazwę gatunkową - sięgniemy tu jak zawsze do łaciny, będziemy mieli tu do czynienia i w jednym i w drugim przypadku do czynienia z Brassica chinensis L., czyli w dosłownym tłumaczeniu kapustą chińską. (Choć trzeba przyznać, że niektórzy botanicy wolą: Brassica rapa L. subsp. chinensis (L.) Hanelt - czyli zaliczają ją jako podgatunek do kapusty właściwej). Czy więc pak choi i bok choi można stosować zamiennie? Zapewne w wielu Polskich sklepach tak właśnie się dzieje. Nie udało mi się znaleźć jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, ale w wielu miejscach natrafiłem na informację, że mianem bok choy określa się odmiany białoogonkowe, zaś pak choy zarezerwowana jest dla odmian zielonoogonkowych kapusty chińskiej. Oczywiście roślin określanych mianem choy jest dużo więcej, ale np. gai choy czy en choy, ale to już z pewnością inne gatunki i mam nadzieję temat na przyszłe wpisy na blogu. Niezależnie od tego czy kapustę chińską będziemy traktować jako osobny gatunek czy podgatunek kapusty właściwej (żeby było zabawniej, popularna w Polsce kamienna głowa będzie zaliczana do Brassica oleracea - czyli do kapusty warzywnej a nie właściwej) kapusta chińska jest bardzo smacznym warzywem, jednym z popularniejszych w Chinach i... coraz częściej dostępnych w Polsce.