sobota, 9 maja 2015

Pomidorowe odmiany - Zielona Zebra

Dziś wracamy do odmian pomidorowych. Na tapet trafia jedna z moich ulubionych - Zielona Zebra, zwana też z angielska jako green zebra. Jest to pomidor... cóż jeśli chodzi o pokrój i wymagania raczej standardowy. Mamy tu do czynienia z odmianą, którą możemy uprawiać i w gruncie i pod folią a nawet w donicach na balkonie (tego ostatniego osobiście nie próbowałem), termin owocowania to środek pomidorowego sezonu, ma teoretycznie niekończący typ wzrostu - w praktyce u mnie osiągał wysokość do 2 metrów. Cóż, wydawałoby się, że odmiana jak cała masa innych. Ale, ale... te owoce nie dojrzewają! A właściwie dojrzewają, ale czerwone nigdy nie będą. Dojrzałe zachowują jasnozieloną skórkę z ciemnozielonymi prążkami. Dopiero bardzo dojrzałe nabierają lekko żółtawego odcienia, aczkolwiek do klasycznych żółtych pomidorów ciągle im daleko. Zrywamy je po prostu w momencie gdy robią się miękkie. Choć ja wolę zaczekać do tej lekko żółtej fazy kiedy to moim zdanie odkrywają pełnię swojego niepowtarzalnego smaku. Są wyjątkowo delikatne zarówno jeśli chodzi o twardość miąższu jak i o smak. Nie będą się więc raczej nadawały do przetworów, bo się rozpadną, ale na świeżo są po prostu pyszne, dodatkowo cały czas jasno zielony miąższ trochę kojarzący się z kiwi wygląda niezmiernie świeżo i apetycznie - nic tylko zajadać. Właśnie wpadłem na pomysł, że można z nich tez wyczarować oryginalną zieloną zupę pomidorową - niech no tylko przyjdzie na nie sezon!;)
Bardzo dojrzałe owoce pomidora Zielona Zebra

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Fasola mung - uprawa w Polsce

O Fasoli Mung (Vigna radiata (L.) R. Wilczek) w zeszłym roku pojawił się dość obszerny wpis, w którym zajmuję się kwestią nazwy - czy to fasola czy nie fasola, wartościami odżywczymi, itd., itp. Można go znaleźć  tutaj: Fasola Mung. Swoją drogą jest to najczęściej odwiedzany wpis na blogu:).
Dziś mały, acz dla wielu ważny dodatek do poprzedniego wpisu - odpowiedź na nurtujące pytanie czy można fasolkę uprawiać w Polsce, a także bonus w postaci przepisu na smażone danie z fasolki mung.
Dojrzewające strąki fasoli mung
Pisząc poprzedni wpis nie udało mi się dotrzeć do informacji na temat odporności fasolki na nasze warunki klimatyczne a widząc zaś skąd do mnie zaglądają nowi użytkownicy stwierdziłem że to jedno z częściej wyszukiwanych haseł dotyczących fasolki - a więc pytanie o możliwości uprawy zadawałem sobie nie tylko ja. Postanowiłem więc sprawdzić to doświadczalnie i na wiosnę zeszłego roku podjąłem się eksperymentu.

środa, 4 marca 2015

Lilia australijska gymea

Lilia australijska gymea (Doryanthes excelsa Corea)
ilustracja: Ferdinand Bauer w Ferdinand Bauer's Illustrationes Florae Novae Hollandiae, za:
http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Doryanthes_excelsa_(Illustrationes_Florae_Novae_Hollandiae_plate_13).jpg
Lilia australijska gymea (Doryanthes excelsa Correa) to roślina pochodząca, jak zresztą nazwa wskazuje z Australii a ściślej rzecz biorąc z jej wybrzeża w okolicach Sydney. Polska nazwa sugeruje też, że jest to lilia. Niestety, jak to z polskimi nazwami bywa, nasza lilia australijska nie jest lilią i z bardziej znanych roślin zdecydowanie bliżej jej do naszego szparaga niż do znanych z pięknych kwiatów lilii orientalnych czy azjatyckich, które uprawiamy w naszych ogrodach.
Nazwa być może wzięła się przez pewne podobieństwo w wyglądzie kwiatów... ale nie wszystko co podobne należy do tej samej rodziny czy rodzaju. Jeśli bliżej przyjrzymy się omawianej roślinie różnic będzie znacznie więcej niż podobieństw. Najłatwiejszą do zaobserwowania różnicą będzie niewątpliwie rozmiar, gdyż lilia australijska osiąga wysokość kilku metrów. Największe osobniki osiągają wysokość nawet do 6. Zdecydowanie od lilii będzie ją odróżniać też forma - rośnie w postaci rozety składającej się z długich liści w kształcie mieczy i pokrojem bardziej tutaj przypomina yukki karolińskie. Ze środka rozety wyrasta gruba, dość sztywna łodyga, na której wierzchołku rozkwita kilkanaście czerwonych kwiatów o średnicy ok 10 cm każdy.
Pierwszy raz Lilia australijska gymea została opisana w 1802 roku przez portugalskiego botanika José Francisco Correia de Serra. Od tamtych czasów nie weszła jednak do szerszej hodowli i ciężko znaleźć informacje na temat warunków uprawy. Niewątpliwie kłopotliwym w naszym klimacie będzie konieczność zapewnienia ciągle dodatnich temperatur, co przy roślinie dość znacznych rozmiarów jest kłopotliwe. W okolicach Sydney temperatura rzadko kiedy spada poniżej 10 stopni Celsjusza, więc naszej roślinie musimy zapewnić dość wysokie temperatury także zimą. Jest rośliną z wybrzeża, więc raczej nie powinna się też obrazić na sporą ilość wody, ale... ciężko tutaj porównać swoje obserwacje z innymi hodowcami.

czwartek, 8 stycznia 2015

Pomidorowe odmiany - Black Cherry

Pomidory - bez wątpienia klejnot koronny każdego ogrodu po koniec późnego lata. Dziś drugi post z cyklu o pomidorowych odmianach - tym razem malutkie, ale jak bardzo smaczne  i przez wielu lubiane pomidorki koktajlowe.
Pomidor koktajlowy - odmiana Black Cherry
Pomidor koktajlowy Black Cherry - bo to o nim będzie dziś mowa, to jedna z moich ulubionych pomidorowych odmian - ogromny plus za smak, który choć dość słodki, to z jakichś bliżej nieokreślonych powodów zwykłem określać jako bardziej wytrawny od smaku innych pomidorów. Może chodzi o większą kwaskowatość, może o twardość miąższu, który ma stosunkowo mało pestek... ciężko powiedzieć;) Niewątpliwie jest niepowtarzalny i jak dla mnie wyjątkowy.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Kapusta chińska - bok choy

Pole uprawne kapusty chińskiej (Brassica chinensis L.,
zdjęcie: JS, za: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Bok_Choy.JPG
Gdy ktoś mówi Chiny i kapusta, to naszym pierwszym skojarzeniem jest zazwyczaj dobrze znana w Polsce kapusta pekińska. Mało kto wie, że kapusta jest jednym z podstawowych chińskich warzyw i z całą pewnością mamy w Państwie Środka dużo większy wybór. Niektóre źródła podają, że w uprawie jest tam ponad 700 gatunków i odmian różnych kapust. Przyznam się szczerze, że nie liczyłem:), ale wybór naprawdę jest ogromny. Jedną z bardziej popularnych jest kapusta chińska zwana też bok choy. No właśnie, bok choy, czy pak choy? Jak zwykle dochodzimy do problemów z nazwą. Ale przy takiej liczbie odmian nie trudno o spory, zwłaszcza że większość z nich ma inne nazwy zależnie od regionu i w jednej części kraju funkcjonuje pod inną nazwą, a gdzie indziej pod inną. Jeśli nałożymy na to europejską nieznajomość złożoności niekiedy subtelnych różnic, otrzymamy to, że dla przeciętnego Europejczyka, pak choy, czy bok choy to zupełnie to samo. Jeśli chodzi o nazwę gatunkową - sięgniemy tu jak zawsze do łaciny, będziemy mieli tu do czynienia i w jednym i w drugim przypadku do czynienia z Brassica chinensis L., czyli w dosłownym tłumaczeniu kapustą chińską. (Choć trzeba przyznać, że niektórzy botanicy wolą: Brassica rapa L. subsp. chinensis (L.) Hanelt - czyli zaliczają ją jako podgatunek do kapusty właściwej). Czy więc pak choi i bok choi można stosować zamiennie? Zapewne w wielu Polskich sklepach tak właśnie się dzieje. Nie udało mi się znaleźć jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, ale w wielu miejscach natrafiłem na informację, że mianem bok choy określa się odmiany białoogonkowe, zaś pak choy zarezerwowana jest dla odmian zielonoogonkowych kapusty chińskiej. Oczywiście roślin określanych mianem choy jest dużo więcej, ale np. gai choy czy en choy, ale to już z pewnością inne gatunki i mam nadzieję temat na przyszłe wpisy na blogu. Niezależnie od tego czy kapustę chińską będziemy traktować jako osobny gatunek czy podgatunek kapusty właściwej (żeby było zabawniej, popularna w Polsce kamienna głowa będzie zaliczana do Brassica oleracea - czyli do kapusty warzywnej a nie właściwej) kapusta chińska jest bardzo smacznym warzywem, jednym z popularniejszych w Chinach i... coraz częściej dostępnych w Polsce.

poniedziałek, 24 listopada 2014

Wężymord czarny korzeń

Wężymord czarny korzeń (Scorzonera hispanica L.) -
ilustracja z Flora von Deutschland, Österreich und der Schwiz
Prof. Dr Otto Wilhelm Thomé 1885, Gera, Germany
za: http:/commons.wikimedia.org/wiki/File:Illustration_Scorzonera_hispanica0.jpg 23.11.2014
Wężymord to rodzaj roślin z gatunku astrowatych. Jak na astrowate przystało mamy tutaj spory, bo liczący ponad setkę wybór gatunków. W uprawie do celów spożywczych spotyka się wężymord czarny korzeń (Scorzonera hispanica L.), zwany też czarnymi korzonkami czy skorzonerą hiszpańską (warto zwrócić uwagę, że w wyrazie skorzonera 'r' i 'z' to osobne głoski, więc wymawiamy je tak jak np. w imieniu Tarzan). Nasz czarny korzeń ma dość sporo braci rozsianych po Europie, Azji oraz północnej Afryce. W polskiej florze taż mamy kilka rodzimych gatunków z tego rodzaju. Praca dotycząca ich przydatności do spożycia czy innych celów to jednak osobny rozdział, który dziś pominę ze względu na jego znaczną objętość. Wspomnę tylko że istnieją gatunki, których sok mleczny zawiera do 40% kauczuku (jest to wartość podobna do drzew kauczukowca brazylijskiego), niektóre są bardzo rzadkie i objęte ochroną, niektóre są wymieniane jako trujące... W każdym razie jeśli mamy w naszym ogródku lub na sklepowej półce skorzonerę to niewątpliwie mamy do czynienia z wężymordem czarnym korzeniem czyli jednym ze smaczniejszych warzyw, dziś trochę zapomnianym, ale coraz bardziej modnym i śmiało wkraczającym na nasze stoły.

Skąd wzięła się tak trochę niecodzienna nazwa? Czarny korzeń - od barwy jadalnego korzenia, który ma ciemnobrązową lub czarną skórkę. A wężymord - nazwa pochodzi od średniowiecznej wiary w uzdrawiającą moc rośliny, która miała stanowić ratunek dla ugryzionych przez węże. Jeśli chodzi o nazwę skorzonera, to łacińskie scorzonera ma dwie teorie powstania. Pierwsza zakłada powstanie słowa od starofrancuskiego 'scorzon' oznaczającego żmiję, druga od włoskich 'scorza negra' które możemy przetłumaczyć jako czarna kora.

sobota, 1 listopada 2014

Bilbergia

Billbergia pyramidalis (Sims) Lindl.
ilustracja z: Paxton's Flower Garden, volume 2, plate 74, John Lindley and Joseph Paxton,
rawing by L. A. L. Constans (1853)
za: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Billbergia_thyrsoidea_Paxton_74.jpg
Bilbergia (Billbergia Thunb.), zwana też bardziej z polska zwodnicą to rodzaj roślin z rodziny bromeliowatych (która to jest jedną z moich ulubionych rodzin do uprawy na domowym parapecie). Rodzaj ten obejmuje ponad sześćdziesiąt dziko występujących gatunków oraz całą masę sztucznie stworzonych krzyżówek i odmian. Rodzaj bilbergia pochodzi z obszaru Ameryki Łacińskiej i jest blisko spokrewniony z dobrze u nas znanym ananasem, który również należy do bromeliowatych. W przeciwieństwie do swojego kuzyna bilbergie nie są zaliczane do roślin jadalnych i w uprawie pełnią wyłącznie funkcje dekoracyjne i ozdobne. Zawdzięczają to zarówno dekoracyjnym liściom, jak i wyjątkowym walorom w fazie kwitnienia. Niewątpliwym atutem bilbergii jest również stosunkowa łatwość uprawy - nie powinna ona sprawić problemów nawet początkującemu ogrodnikowi o ile spełni on naprawdę podstawowe zasady dotyczące uprawy. Do wad możemy zaliczyć fakt, iż jak wszystkie bromeliowate bilbergia kwitnie tylko raz w swoim życiu. Jednak tak jak inne rośliny z tej rodziny po kwitnieniu wypuszcza z łatwością boczne odrosty, które po rozrośnięciu nacieszą nasze oczy nowymi kwiatami.
Bilbergia swą nazwę nosi na pamiątkę szwedzkiego botanika - Gustafa Johana Billberga, który opisał wiele gatunków roślin. Jeśli po łacińskiej nazwie jakiejś rośliny spotkamy skrót Billb. - oznacza to, że mamy do czynienia z gatunkiem opisanym właśnie przez Bilberga.
Zależnie od gatunku i odmiany zwodnice mają różną wielkość, barwę i kształt, jednak zdecydowana większość z nich dorasta do wysokości 30-60 cm wysokości. Liście lekko skórzaste są częściowo zwisłe, przy łodydze zaś tworzą formę rozety - w rozwidleniach między liśćmi gromadzi się woda opadowa dostarczając roślinie niezbędnej wilgoci, zwłaszcza gdy rosną na drzewach i nie mają styczności z ziemią i muszą wodę gromadzić od opadu do opadu. Liście mają na brzegach haczykowate kolce. W swoim naturalnym środowisku - wilgotnych lasach tropikalnych, bilbergie zazwyczaj rosną jako epifity, czyli w rozwidleniach gałęzi bądź osadzonych w zagłębieniach resztkach organicznych czerpiąc wodę i składniki pokarmowe z powietrza, opadów, oraz opadłych liści itp. Często jednak także zakorzeniają się w ziemi - tak więc mamy tutaj dużą dowolność w wyborze podłoża. Może to być zarówno podłoże używane do storczyków, które też są epifitami, lub zwykła ziemia ogrodnicza. W każdym z tych przypadków system korzeniowy nie jest zbyt duży i głęboki, dlatego z powodzeniem możemy uprawiać bilbergie w płaskich, niedużych doniczkach. Osobiście uprawiam zwodnicę w typowej ziemi ogrodniczej i roślina zdaje się być w dobrej kondycji.

niedziela, 12 października 2014

Kolendra

Kolendra siewna (Coriandrum sativum L.) -
ilustracja z Köhler's Medizinal-Pflanzen, Franz Eugen Köhler, 1897
za: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/13/Coriandrum_sativum_-_Köhler–s_Medizinal-Pflanzen-193.jpg
Kolendra, a właściwie kolendra siewna (Coriandrum sativum L.), bo to tego gatunku kolendry używamy jako przyprawy, to roślina, która pojawia się na naszych stołach od kilku tysięcy lat. Pochodzi z basenu Morza Śródziemnego oraz Azji Mniejszej i już w czasach antycznych można ją było spotkać w ogrodach Egiptu, Grecji czy Rzymu. Uznawana tam była nie tylko za przyprawę, ale wierzono także w jej właściwości lecznicze. Z tych rejonów głównie za pośrednictwem Rzymian podbijających coraz to nowe rejony rozpowszechniła się na całą Europę - bardzo dobrze nadaje się także do uprawy w naszym klimacie. W czasach renesansu trochę zapomniana - stopniowo wypierana przez bardziej egzotyczne przyprawy importowane zza oceanu. Dziś ponownie staje się popularna, ale dociera do nas chyba głównie inną drogą niż znad Morza Śródziemnego. Kolendra jest także bowiem jednym z powszechniej używanych ziół w kuchni południowej Azji dokąd dotarła już kilka tysięcy lat temu i gdzie na stałe wpisała się w kulturę kulinarną. Dziś za pośrednictwem coraz popularniejszej kuchni Indyjskiej i Tajskiej odkrywamy kolendrę w nowym, orientalnym wydaniu. Uprawiana jest także powszechnie w Ameryce Środkowej, gdzie poza kolendrą siewną spotykamy także kolendrę meksykańską, która wbrew nazwie nie należy do rodzaju kolendra, a do rodzaju eryngium (należy do niego m.in. też polski mikołąjek nadmorski), a  z kolendrą siewną spotyka się dopiero we wspólnej rodzinie selerowatych.

czwartek, 14 sierpnia 2014

Pomidorowe odmiany - Citrina

Odmian pomidorowych są tysiące i praktycznie niesposób byłoby zebrać je wszystkie w jednym miejscu. Raz na jakiś czas stajemy przed półką z nasionami i mamy dylemat - które wybrać. Żółte, zielone, w prążki, malinowe, koktajlowe, białe, okrągłe, podłużne, gruszkokształtne... Producenci nasion wcale nie ułatwiają nam zadania na każdych pisząc, że są pyszne, olbrzymie i świetne do wszystkiego. Stąd mój pomysł na małą serię postów o odmianach pomidorowych, w których będę omawiał odmiany, z którymi się zetknąłem - które mnie zachwyciły, a które mnie rozczarowały.
Informacje zawarte w opisie będą pochodziły z własnych obserwacji - głównie z typowego polskiego namiotu foliowego, częściowo także z ogródka pod gołym niebem. Tym samym są to rezultaty takie, jakie można uzyskać uprawiając je samemu - bez sztucznych nawozów, idealnego kontrolowania temperatury, wilgotności podłoża, składu powietrza czy innych czynników, które mogą zmienić wielkość roślin czy owoców w warunkach uprawy specjalistycznej czy przemysłowej - ot zwykły ogród. Wyniki mogą się też różnić od lokalnych warunków, jakości gleby i całej masy innych elementów, a ranking smaku będzie jak najbardziej subiektywny - ale mam nadzieję, że takie informacje okażą się przydatne i zainspirują Was do sięgnięcia po nowe odmiany, które dostarczą Wam dużo radości.
Część odmian pomidorów z przydomowej hodowli
Na początek tegoroczny eksperyment. Pomidor odmiany Citrina. Jak łatwo się domyślić po nazwie powinniśmy się spodziewać pomidorków przypominających cytryny. I rzeczywiście dostajemy stosunkowo nieduże pomidory, o ładnej jasnożółtej barwie, z charakterystycznym ostrym zakończeniem owocu - wypisz wymaluj nieduże cytryny. Zdecydowanie smakują jednak typowo pomidorowo - są trochę w typie delikatnej śliwki. Mają ładnie wybarwiony miąższ, miękką skórkę i łagodny smak. Te z mojego ogrodu mają około 6 cm długości i ważą 60-70 gramów - są więc dość nieduże, jednak na krzakach zawiązują sporo owoców. Kiście z pierwszego kwitnienia liczą po kilkanaście pomidorów, które stopniowo dojrzewają - tak więc raczej nie zerwiemy nigdy całej kiści, tylko będziemy obrywać z niej kolejno dojrzewające pomidory. Jeśli jesteśmy już przy dojrzewaniu - następuje ono stosunkowo późno - w tunelu na przełomie lipca i sierpnia, na terenie otwartym - mamy 14 sierpnia i owoce dopiero zaczynają się wybarwiać.

piątek, 1 sierpnia 2014

Liczi

Gałązka z owocami Liczi (Litchi chinensis Sonn.)
zdjęcie: B.navez za: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Litchi_chinensis_fruits.JPG
Liczi to nazwa zarówno owoców jak i całego drzewa, z którego one pochodzą. Liczi chińskie (Litchi chinensis Sonn.) to jedyny przedstawiciel rzędu liczi (Litchi) zaliczanego do rodziny mydleńcowatych (Sapindaceae). Często bywa nazywane jednym z najsmaczniejszych owoców świata (co jak najbardziej zgadza się z moimi osobistymi odczuciami). Istnieje kilka odmian hodowlanych tego gatunku różniących się kształtem i rozmiarem owoców, nie mniej w Polsce raczej próżno szukać w sklepach tak szczegółowych informacji. Co najwyżej możemy liczyć na kraj pochodzenia, co może nam coś podpowiedzieć o odmianie, ponieważ ze względu na różne rezultaty hodowlane, w  różnych krajach uprawia się poszczególne odmiany częściej, rzadziej, lub prawie w ogóle.
W stanie dzikim występuje w południowych Chinach. Szybko jednak zaczęto ją uprawiać i jako gatunek hodowlany towarzyszy człowiekowi od kilku tysięcy lat. Obecnie jest uprawiana w całej południowo-wschodniej Azji oraz w innych rejonach świata o podobnym klimacie (Floryda, Australia, południowa Afryka), ma jednak dość specyficzne wymagania i poza Azją nie występuje powszechnie. Jest rośliną dożywającą średnio ok. 300 lat, nie mniej zdarzają się osobniki, których wiek szacujemy na ponad tysiąc - co więcej ciągle owocują.
Osiąga wysokość do dwudziestu kilku metrów, przy czym ma dość rozłożysty pokrój i trochę przypomina połowę kuli. Liście pierzaste złożone z do kilku par lancetowatych, całobrzegich listków. Młode liście mają barwę czerwoną, z czasem wybarwiają się na zielono. Kwiaty pozbawione korony, a przez to bardzo niepozorne są zebrane w kwiatostany liczące po kilkaset kwiatów, ale owoce zawiązuje w nich zazwyczaj na nie więcej niż 30 kwiatów. Kwitnienie (a przez to i owocowanie) występuje zazwyczaj co dwa lata. Owoce, dla których uprawiamy to drzewo kształtem i wielkością przypominają nieduże śliwki (stąd też często nazywane są też chińskimi śliwkami). Mają różowo-czerwoną barwę. Otoczone są skórką, trochę przypominającą papier, która tworzy wieloboczne wyrostki. Przed spożyciem zdejmujemy skórkę - jest to dość łatwe zajęcie, ponieważ w dojrzałych owocach po jej rozerwaniu - najwygodniej w okolicy ogonka, bo jest za co chwycić - praktycznie sama odstaje od owocu. Po zdjęciu skórki widzimy białą osnówkę koloru perłowego. Zdarza się, że ma ona niewielkie brązowe przebarwienia - zazwyczaj powstają one na skutek przesuszenia lub przemrożenia, jeśli jednak smak się nie zmienił, możemy jeść takie owoce. W środku znajduje się dość spora niejadalna pestka. W wielu odmianach uprawnych ma ona tendencję do niepełnego wykształcania się.